Posty

[PODRÓŻE] Karaoke podczas tajfunu

Postanowiliśmy z Lubym zrobić sobie przerwę od japońskiego jedzenia i poczuć się chwilę jakbyśmy byli w USA. Wybraliśmy się do Taco Bell w Shibui. Przed wejściem do knajpy zszokowała nas kolejka. Długa kolejka. Kolejka, która stała zawinięta na ulicy. Coooo? To może jednak zrezygnujmy?! Komu się chce stać? Z drugiej strony, zaczynało padać, a my byliśmy głodni i zmęczeni. Poza tym, stojący przed nami ludzie dość szybko znikali w drzwiach lokalu. Postanowiliśmy jednak spróbować.

W środku, po szybkiej analizie menu, przyjęliśmy taktykę, że Luby kupuje, a ja, jako bezczelna białaska, dopadnę jakiś stolik. Poszło mi znacznie szybciej niż Y. ;)


Jedzenie, jak jedzenie. Było ok, chociaż żadne z nas nie zemdlało z wrażenia. Za to Wi-Fi mieli. Ku naszemu zaskoczeniu, sytuacja na zewnątrz zaczęła się dramatycznie zmieniać. Otóż przyszedł tajfun. I o ile był jeszcze w miarę spokojny gdy wychodziliśmy na ulicę, chwilę później wiatr rozszalał się jak opętany. Niedawne nawałnice z okolic Rytla (je…

Projekt Recykling: urocza piżamka z piżamy taty

Warsztaty: Wprowadzenie do stolarki

[PODRÓŻE] Japonia (5): oświadczyny na Tokio Tower

Moja pierwsza kartka

Elegancki piesek

Narita (miasto) i Unari-kun

[PRZEPIS] Jak zrobić tofu?